• Wpisów:1
  • Średnio co: 255 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 15:37
  • Licznik odwiedzin:550 / 511 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dwunastoletni chłopiec wracał od babci, gdy wyszedł spostrzegł czarny błysk na błękitnym niebie. Jako, że był ciekawskim dzieckiem postanowił sprawdzić co to. Nim spostrzegł, że źródło światła jest w jaskini, zauważył swoją kuzynkę Yuki. Ona natomiast nie zauważyła go i pognała w swoją stronę. Abran dokończył jeść rozpoczętego wcześniej batona i ruszył do jaskini. Przekraczając próg skalny i mijając wiele kamieni, skał i dziur, zauważył mały blask światła. Przyspieszając kroku znalazł się przed jeziorkiem z małą wysepką na której stał niewielki czarny stolik. Na nim leżał mały, czarny batonik oraz błękitny dzwoneczek ze wstążką koloru czerwonego.

Młodzieniec już chciał wbiec w wodę, ale przeszkodziła mu czarnowłosa Yuki. Biegnąc poślizgnęła się na rzuconym wcześniej przez chłopaka papierku po batonie i zaryła głową w kamień. Krew płynąca ciurkiem z jej czoła nie przeszkodziła jej jednak w kontynuowaniu pościgu małego kotka, który z przerażenia wskoczył na głowę chłopca. Dziewczyna podeszła do chłopca mierzącego metr czterdzieści pięć i zabrała kota z jego głowy. Abran wykorzystał tę okazję do przekroczenia zielonej, smętnej wody. Cały mokry wdrapał się na wysepkę i zabrał oba przedmioty. Włożył je do swojej przemoczonej torby i przetarł mokre włosy, z których skapywała woda na mokrą już kurtkę w kolorze brązu. Chcąc pokonać znów tę samą trasę wielka kamienna łapa wyłoniła się z wody i chwyciła zdezorientowanego chłopca za nogę wciągając do wody. Zszokowana nastolatka nie wiedziała co ma zrobić, więc wrzuciła kota do wody, licząc na to, że kamień zainteresuje się nim zamiast chłopaka. Zamiast tego, ten kot po prostu odleciał.
-Fajnie!- wykrzyczała nastolatka do wciąż odlatującego kota.
-Nie potrzebuję cię! I tak byłeś zbędny!- dopowiedziała wkurzona kuzynka. Rozejrzała się za czymś, co pomogłoby pomóc uwięzionemu. Zanim cokolwiek znalazła, potwór został pokonany przez nikogo innego, jak przez jej kuzyna dzierżącego w reku czarny papierek. Chłopiec w obliczu śmierci nie odmówił sobie ostatniego posiłku, mimo iż smakował okropnie. Oczywiście posiłkiem był wspomniany wcześniej baton. Chłopiec w mgnieniu oka stanął przy teraz prawie równej wzrostem kuzynce mierzącej metr sześćdziesiąt cztery, a on sam jest ledwie dwa centymetry niższy.

-Cześć! Kupę lat! - wykrzyczał zadowolony bohater.
-Emm... Hejka? Widzieliśmy się raptem kilka chwil temu...-odpowiedziała zdezorientowana Yuki.
-Ale przecież się ze sobą nie witaliśmy...
-Możliwe, ale to nie zmienia faktu, że się widzieliśmy już wcześniej. I czemu jesteś taki... wysoki?
-Aaa... Byłem głodny, zjadłem batona w czarnym papierku, mówię ci, był ohydny! I tak jakoś urosłem, i potwora pokonałem!-zaczął krzyczeć dumny.
-Wow! Gratulacje! Ja tu wbiegłam za tym kotem, a on odleciał? Bo widziałeś tego kota, prawda?
-No tak, był na mojej głowie...
-To fajnie, myślałam, że od tego upadku coś mi się przewidziało... A tak w ogóle, dlaczego wyrzucasz śmieci na ziemię?!
-Aaa... nie miałem gdzie wyrzucić.-odpowiedział Abran
Emm... tak, super! Brawo! A mnie krew zalewa i to dosłownie! Zmieniając temat, to co tam jeszcze było? Na tej wysepce.
-To- podał dziewczynie mały dzwoneczek, a ona go obejrzała z każdej strony i założyła. Poczuła się dziwnie oszołomiona. Wszystko zaczęło hałasować, światełko zaczęło ją oślepiać, a bagna śmierdzieć. Jej zmysły się znacznie wyostrzyły. Zauważyła także, że jej wzrok się polepszył? Widziała w ciemnościach o wiele lepiej niż przedtem. Czy to zasługa dzwoneczka?

Zadzwoniła nim i ujrzała mały niebieski przedmiot. Podniosła go i zauważyła szablę. Jej rękojeść była błękitna przeplatana czerwoną wstążką. Była zaskakująco lekka i dobrze się ją trzymało. Nie wiedziała co jeszcze potrafi, ale widząc efekty chłopaka, który jest zaskakująco silny i szybki, miała wielkie oczekiwania. Kiedy chciała ją odłożyć, przedmiot zniknął. W tym samym czasie chłopiec zauważył, że jego baton jest cały? Wygląda jak nowy, i ma swoją zawartość. Abran uśmiechnął się do siebie i batona, po czym uświadomił sobie, że ma nieskończony zapas mocy... i jedzenia.





Oto prolog nowego opowiadania pisanego przez Kota i Batona. Mamy nadzieję, że wam się spodoba. Papa
  • awatar Gość: No no, powiem wam, że mi się podoba :) Jak na razie postacie są ciekawe, A właśnie, to jesteście wy? Wasze OC są wzorowane na was? Ciekawy pomysł czekam na więcej, pozdrawiam i czekam na następny rozdział ('_')
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›